Resovia rozbita!

Zaksa Kędzierzyn-Koźle rozbiła w trzech setach Asseco Rzeszów. Tak dobrego meczu kędzierzynianie we własnej hali w tym sezonie jeszcze nie rozegrali.

– Chłopcy pokazali, że są dojrzałą zgraną grupą i dziś należą się im słowa pochwały – mówił po spotkaniu trener Zaksy Krzysztof Stelmach. To wiele znaczy, bo Stelmach bardzo rzadko komplementuje swój zespół, mimo aż dziewięciu zwycięstw w 10 spotkaniach. Najczęściej po zwycięstwie skupia się nad błędami, jakie należy wyeliminować w następnym meczu.

W piątek jednak z ręką na sercu, nie tylko ze względu na zbliżające się święta, mógł pochwalić swoich siatkarzy. Zaksa zagrała bowiem koncertowo, w końcu we własnej hali bardzo dobrze serwowała, skutecznie grała blokiem i w ataku. Trudno byłoby w jej grze dopatrzyć się większych mankamentów, tym bardziej że po drugiej stronie siatki stał kandydat do mistrzostwa Polski.
Słów pochwały nie szczędził trener gości Ljubomir Travica. – Zaksa zagrała dziś bardzo mądrą i dojrzałą siatkówkę. We wszystkich elementach funkcjonowała jak należy, sprawiała nam mnóstwo kłopotów zagrywką – powiedział.

Kędzierzynianie w dotychczasowych meczach we własnej hali mieli kłopoty z zagrywką, tym razem w tym elemencie nie zawodzili. – Nasza zagrywka była naszym atutem. Popełniliśmy tylko osiem błędów, a zdobyliśmy aż siedem asów. Nie myliliśmy się w ataku, dobrze funkcjonował blok – wyliczał Stelmach.

Mówi się, że w boksie nie ma odpornych na ciosy, są tylko źle trafieni. W siatkówce podobnie jest z zagrywką. Wczoraj nawet tak świetni przyjmujący Asseco jak Marcin Wika czy Aleksander Mitrovićmieli ogromne kłopoty z przyjęciem zagrywki.

W pierwszej odsłonie gospodarze wypunktowali rywali, którzy nie mieli szans na wyrównaną walkę. W drugim secie się jednak otrząsnęli. – W pierwszym secie kędzierzynianie nam uciekli, w drugiej partii próbowaliśmy wejść w mecz, momentami się nam to udawało, ale dwa-trzy błędy z naszej strony i znów nam uciekali. Brakowało przyjęcia, stąd wiele nerwowych zagrań z naszej strony – przyznał Travica.

Łatwość, a zwłaszcza szybkość, z jaką pokonali rywali, zaskoczyła samych kędzierzynian. – Nie spodziewałem się tak łatwego zwycięstwa. Wiedzieliśmy, że Resovia będzie chciała zrewanżować się za porażkę u siebie, jednak dziś nam wszystko wychodziło. Przede wszystkim odrzuciliśmy ich zagrywką od siatki, dużo blokowaliśmy i wykorzystywaliśmy kontrataki. To był klucz do sukcesu – mówi kapitan Zaksy Robert Szczerbaniuk.

Były środkowy Rzeszowa, a obecnie Zaksy Sławomir Szczygieł był zadowolony ze swojej gry: – Kilka bloków zaliczyłem. A Resovia po ostatnich dobrych meczach dziś zaskoczyła in minus. Spodziewałem się, że dziś będzie więcej walki. Jestem ze swojej gry zadowolony, kibice chyba też.

Tyle powodów do radości nie miał były as Mostostalu Paweł Papke, obecnie kapitan Asseco: –Gratuluję Zaksie, wygrali ważny mecz za trzy punkty, nam od początku mecz się nie układał, gra była szarpana, po dwóch-trzech dobrych akcjach schodziło z nas powietrze i seriami traciliśmy punkty. Z naszej strony lepiej wyglądał drugi set, kiedy nawet prowadziliśmy, ale kilka błędów w końcówce spowodowało naszą porażkę. Przykro nam, że kończymy rok w takim stylu. Możemy tylko przeprosić kibiców za te wpadkę – mówił Papke.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *