Jakub Novotny obchodzi 30 urodziny

Równo 30 lat temu w jednej z czeskich miejscowości – Sokolov przyszedł na świat Jakub Novotny. 29 lat później zaczął grać w jednej z drużyn PlusLigi. Była i jest nią w dalszym ciągu ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. W lidze jest obecnie liderem rankingu na najlepiej punktującego i atakującego zawodnika. Co ciekawe mimo takiego sukcesu swoje życie uznał za głupią komedię. Dlaczego? Bo całe poświęcił niebiesko-żółtej piłce…
Sportowiec jest taką osobą, która w przeciągu kilku lat może wielokrotnie zmienić miejsce zamieszkania. Pan jest przykładem takiego zawodnika, który grał w swojej ojczyźnie -Czechach, potem we Francji, Włoszech, Grecji i teraz tu, w Polsce. Domyślam się, że przez to kontakt z najbliższymi jest utrudniony. Kiedy ostatni raz spędzał Pan z nimi swoje urodziny?
Jakub Novotny: – Hm… Szczerze mówiąc to nie pamiętam. Może podczas pobytu w Czechach…
Przez te częste zmiany miejsca zamieszkania chyba ciężko Panu też określić miejsce, w którym czuje się Pan najlepiej?
– Mówiąc szczerze to nie wiem gdzie takie jest… Może jest to Praga. Tak jak Pani powiedziała – bardzo dużo podróżuję, więc nie mam żadnego specjalnego miejsca, w którym chciałbym zostać na dłużej. Wiem. Po prostu teraz jeszcze takiego nie mam…
Jest to drugi rok w Kędzierzynie, zdążył się Pan tu zaaklimatyzować i poznać nowych przyjaciół? Zaznaczę, że nie mam na myśli tylko kolegów z drużyny.
– Tak zdążyłem się zaprzyjaźnić z kilkoma osobami. Uważam ich nawet naprawdę za dobrych przyjaciół.
Co najbardziej lubi Pan robić w wolnym czasie, którego na pewno jest mało?
– Czasu może i jest mało, ale rzeczy, które chce się w tym czasie robić jest bardzo dużo.
To może poda Pan jakieś przykłady?
– Oglądać dobre filmy, słuchać muzyki, zarabiać pieniądze, podróżować, zjeść dobrze w restauracji, pójść do klubu, poznać miłe dziewczyny, zjeżdżać na nartach z lodowca w Austrii.
Dzisiaj z okazji urodzin wiele osób będzie Panu składało życzenia wszystkiego najlepszego i spełnienia marzeń.
– Marzeń, które mogę wymieniać w nieskończoność.
O! To z chęcią parę wysłucham.
– No dobrze… Chciałbym być nieśmiertelny, mieć bardzo dużo pieniędzy, wyglądać jak Johny Depp, umówić się na randkę z Evą Herzigovą, kupić sobie jacht, wygrać Igrzyska Olimpijskie, wspiąć się na Mount Everest, mieć szczęśliwą rodzinę i wiele innych rzeczy. Można tak wymieniać bez końca. Marzenia są dla dzieci. Jednak ja swoje staram się spełniać. Przynajmniej wciąż próbuję (śmiech).
I tym sposobem przeszliśmy do tematu Pana urodzin. Z tych które już były to zapamiętał Pan jakieś?
– Nie jestem człowiekiem, który świętuje je jakoś szczególnie. One nie są niczym nadzwyczajnym. Jest to dzień taki, jak inne w roku. Nie oznacza to, że nie lubię ich w jakiś sposób uczcić. Ogólnie gdy tylko jest okazja to idę na imprezę i dobrze się bawię, więc w dzień swoich urodzin mogę sobie zrobić odpoczynek (śmiech).
A jakby Pan chciał spędzić te tegoroczne?
– Ja nie tyle co chcę, ale nawet wiem jak je spędzę.
Czyli jak?
– Napijemy się z kolegami po piwie i nawet nie będziemy patrzeć na to, że jesteśmy wciąż w trakcie rozgrywek ligowych.
Urodziny wiążą się nie tylko z życzeniami, toastem, ale też prezentami. Jest jakiś z przeszłości, który pamięta Pan do dziś?
– Było wiele upominków. Podoba mi się każdy z nich, ale żadnego z nich nie lubię tak najbardziej.
Nie ma co się oszukiwać. Z każdym rokiem jesteśmy coraz starsi. Ale może czasem warto powspominać dzieciństwo. Jest coś z tego okresu do czego Pan najchętniej by teraz wrócił?
– Tak, jest dużo takich rzeczy. Byłem szczęśliwym dzieckiem i wciąż nim jestem (śmiech).
A miał Pana jakiegoś największego przyjaciela?
– Tak! I to nie jednego, a czterech. Jednym z nich jest Martin Lebl.
Co zawsze razem robiliście?
– Nie było nic takiego specjalnego. Zajmowaliśmy się wszystkim tym, co każdy młody chłopak robi w naszym wieku.
Zdarzyło się wówczas coś zabawnego? Może ma Pan jakąś najśmieszniejszą sytuację z dzieciństwa?
– Najśmieszniejsza sytuacja z dzieciństwa? Całe moje życie jest głupią komedią.
Dlaczego Pan je tak nazywa?
– Bo moje życie przypomina komedię. Od kiedy pamiętam spędzam całe życie przyjmując i atakując niebiesko-żółtą piłkę i lecząc swoje urazy.
Ale jest ono wciąż lepsze od tragedii nie sądzi Pani?
– Na pewno nie można go porównywać z tragedią.
Ale skoro już zaczęliśmy rozmawiać o życiu. To urodziny są doskonałym momentem do refleksji na nim… Znajdzie się coś, czego Pan żałuje?
– Tak. Do dzisiaj żałuję, że straciłem swoją dziewczynę… Zerwała ze mną w zeszłym roku.
To faktycznie przykra sprawa i na pewno nie chce Pan do tego wracać, więc może teraz zapytam o coś przyjemniejszego, czyli o najszczęśliwszy moment w życiu.
– Ciężko powiedzieć… Byłem szczęśliwy, kiedy byłem z moją dziewczyną. Teraz jestem wtedy, kiedy mam okazję pobawić się z moim psem i oczywiście kiedy wygrywamy. Generalnie byłem szczęśliwy kiedy byłem zdrowy. Teraz niestety zmagam się z kontuzją.
A chciałby Pan czasem cofnąć czas i coś zmienić w swoim życiu?
– WSZYSTKIE swoje podjęte decyzje staram się wypełniać w 100%. Niektóre z nich były złe, ale takie jest życie. Na szczęście większość z nich była słuszna i byłem wtedy zadowolony. Ale odpowiadając na pytanie to NICZEGO nie zmieniłbym w swoim życiu.
Jest jakiś cel, do którego będzie Pan dążył w najbliższym czasie?
– Tak, chcę wyzdrowieć, a na boisku chcę ograniczyć swoje błędy do minimum. Nie chcę oddawać żadnych punktów za darmo w trakcie spotkań.
Z okazji urodzin życzymy mu szybkiego powrotu do zdrowia i aby w dalszym ciągu z takimi sukcesami poświęcał się tej niebiesko – żółtej piłce.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *